Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi longer1987 z miasteczka Łowicz. Mam przejechane 31285.90 kilometrów w tym 3138.14 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.97 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 84306 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy longer1987.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Maratony MTB

Dystans całkowity:2339.93 km (w terenie 1854.71 km; 79.26%)
Czas w ruchu:107:29
Średnia prędkość:21.77 km/h
Maksymalna prędkość:68.00 km/h
Suma podjazdów:3870 m
Maks. tętno maksymalne:183 (92 %)
Maks. tętno średnie:177 (89 %)
Suma kalorii:15361 kcal
Liczba aktywności:48
Średnio na aktywność:48.75 km i 2h 14m
Więcej statystyk
  • DST 50.00km
  • Teren 43.00km
  • Czas 02:18
  • VAVG 21.74km/h
  • Podjazdy 930m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Maraton Sandomierz

Niedziela, 5 maja 2013 · dodano: 06.05.2013 | Komentarze 0

Kolejna porażka, łańcuch rozpioł się na spince 3 raz z rzędu przygoda z łańcuchem. Co bym nie robił to i tak to hujostwo mnie dręczy.
29/300 open




  • DST 99.50km
  • Teren 70.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 29.85km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • HRmax 183 ( 92%)
  • HRavg 164 ( 83%)
  • Kalorie 3515kcal
  • Podjazdy 784m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Skandia Białystok

Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 14.05.2012 | Komentarze 2

Tydzień temu Kraków dzisiaj Białystok. Przyjazd wczoraj wieczorem w super upalny dzień. Nawet wieczorem było bardzo ciepło. A rano wczesna pobódka. Słońce świeci. Ale meteo mówić, że będzie padać. Długo nie trzeba było czekać zaczeło lać. Ale co tam trudno się mówi. Wszystko da się przeżyć. Śniadanie, pakowanie i do busa i na start. Ludzi nie za dużo. Tłumów nie ma. Pewnie się deszczu wystraszyli.
Dosyć chłodno ale mam ciepłą bluzę i potówke na sobie. Przed startem lekki serwis przeżutki bo nie przeżucała jak powinna tylnia. Koleś i chak troche podprostował, w sumie to wszystkim prostował. Nie wiem po co. Jak był prawie prosty. Coś mu tam nie chciało działać to napsiukał jakiegoś specyfiku do środka do manetki. I za to jak się okaże po maratonie powinienem mu jebnąć. Seryjnie ale o tym później.

Start o 11 i ogień jak zwykle a dziś małe przewyższenie więc będzie szybko. Po którymś kilometrze jedziemy dalej grupą a problemy zaczynają się po wjeździe w teren. Przżutka wogóle nie przeżuca na 3 małe zębatki z tyłu. Kadencja ponad norme. No sobie myślę ładnie mnie załatwił serwisant Shimano albo siemano.

Manetka troche przeżuca a troche nie prubuje jak mogę. Ale urywam się od grupy niestety jadącej z Patrykiem Piaseckim. Za duża kadencja i problemy z przerzutką. Lipa jest.

Łapę się w grupkę z Arturem Żero, Magdaleną Chałajczyk i kilkoma innymi. Zmiany daje ostro Artur. Ale po kilku km nikt już nie daje zmian i jadę cały czas sam na przodzie. A reszta egzystuje za mną. W połowie dogania nas Marcin Wojtowicz i z niedowiżaniem widzę, że utrzymuje się za pierwszym megowcem który w rezultacie na mecie następnemu dokłada 6min. To sobie myślę, jeśli on może to i ja. I na koło jazda. Temo rośnie migusiem do ponad 40 koleś ładnie się nałykał eppo dzisiaj. Jedziemy tak jakiś czas za nim. Ale Walen na piaszczystym podjeździe odpada wcześnie krzycząc nie dam rady. Pojechał bym jeszcze troche za nim ale za duzo piachy było żeby ominąć Marcina i odpuszczam też.

I w sumie do mety jedziemy lekko pomniejszonym składem razem. W końcówce prubujemy dogonić jednego zawodnika hama można tak o nim powiedzieć. Bo wiózł się na kole cały czas a na koniec uciekł. Kit mu w oko. Następnym razem urwe go od razu i nie pomoge mu nawet na hwilę.

Dziś dobra jazda szkoda, że serwis Siemano nawalił i popsuł mi zabawę. Trudno więcej do nich nie pujdę. Nie psiuka się nic do przerzutki pod żadnym pozorem w każdym serwisie to samo mówią. Żadnych specyfików jedynie roskręcić przeczyścić i nasmarować.

Miejsce 12open i 6kat. Mogło być lepiej. Następnym razem nie odpuszcze. Moje nowe XTR już w drodze. Ma dziłać, nie malipy. Jest siła ;)




  • DST 89.57km
  • Teren 65.00km
  • Czas 03:32
  • VAVG 25.35km/h
  • VMAX 57.00km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • HRmax 179 ( 90%)
  • HRavg 164 ( 83%)
  • Kalorie 3726kcal
  • Podjazdy 1283m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Skandia Kraków

Niedziela, 6 maja 2012 · dodano: 07.05.2012 | Komentarze 2

Godzina do startu a ja nadal się nie mogłem zdecydować jaki dystans pojade. Decyzja zapadła spontanicznie. Wiedziałem, że mogę tego żałować, ale adrenalinka i chęć sprawdzenia się były silniejsze.

Wybrałem najdłuższy dystans i tak plan był przejechac to treningowo bo już i tak pewnie nie wystartuję w Skandi bo wszystko daleko.

Do sektora wchodzę 10min przed startem. Nie ma pośpiechu bo po co.

Troche paranoja z sektorami ale nie ma tłoku. Kto zapłacił wcześniej to startował z 2 sektora zaraz za PP a kto w dniu startu to z 4. Czyli kto da zaliczkę to kupuje sobie sektor przy okazji ;)

Dzisiaj akurat to dla mnie bez znaczenia było.
W sektoże spotkałem Krzyśka Sapałę, pogadalismy sobie chwile. I start i od razu rura do przodu. Ale ja sprytnie z tyłu oczywiście na początku nie męcząc się bo dużo asfaltu nas czeka. Pierwsze podjazdy się zaczynają, a ja już czyję nogi po wczorajszym. 30km a ja już mam dosyć. I myślę o zakończeniu po jednej rundzie. Nie mam siły, nogi palą serce chce.

Doganiam Mateusza, troche jak by mały przypływ energii we mnie wstąpił, ale po jakimś czasie odchodzi i zwalniam. Omijam jeden bufet, drugi, troche w beznadziejnych miejscach ustawione trzeba by specjalnie podjeżdzać do nich. Nic nie łapę jadę dalej. A w bidonie prawie sucho, pół litra ię kończy. Mam żele poddostatkiem wykożystuje jeden po drugim i turbo też idzie na 40km. Na 2 pętli doganiam Krzyśka i jedziemy trochę razem ale czuje, że coś mi włazi w nogi oglądam się a jego już nie ma.

Blokada znika i zaczynam jechać swoje. Banan na twarzy i do przodu, wyprzedzam kilka osób i jadę coraz szybciej a jeszcze 40km do końca. Myślę pewnie się zajadę bo bidon suchy. A na żelkach nie pociąfgnę długo. Ale km mijają a nadal dobrze się czuję. Nie patrząc na licznik jade na pograniczu wytrzymałości mojej, zerkam wreszcie który kilometr 70. No fak ja już prawie jak finisz jade a tu 20km ponad do końca. Ale nie zwalniam, co będzie to będzie.

16km przed mętą staję na bufecie i wypijam butelkę wody i ruszam dalej. Wyprzedzam i jade sam. Fajnie szkoda że tak nie od początku.

Na mecie jestem 24 słabo myśle sobie, ale przyglądam się wynikom Brzuzka, Hp, co jest nie ma wyników osobnych dla pp Polski lipa. Ale patrze dalej i wychodzi na to, że po za pucharem polski Byłem 10 i 4 w lategori. To już lepiej. Bo z zawodowcami nie ma lipy i nie ma co do nich startować a reszta, mozna się pobawić.

Biały stok pewnie będę, kolejna generalka będę prubował. Czy dam rade Mazovia, Polandbike i Skandia zobaczym. Może być ciekawie.




  • DST 54.23km
  • Teren 45.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 26.67km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRmax 178 ( 90%)
  • HRavg 168 ( 85%)
  • Kalorie 2245kcal
  • Podjazdy 308m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowy Dwór PolandBike

Sobota, 21 kwietnia 2012 · dodano: 15.05.2012 | Komentarze 0

Złapana guma na maratonie i dopąpowywanie koła. Jechało mi się super ale defekt i błądzenie na trasie troche mnie sponiewierały fizycznie i psychicznie. Trasa super połączenie 3.




  • DST 48.15km
  • Teren 44.00km
  • Czas 01:52
  • VAVG 25.80km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • HRmax 168 ( 85%)
  • HRavg 177 ( 89%)
  • Kalorie 1739kcal
  • Podjazdy 74m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piaseczno Mazovia

Niedziela, 15 kwietnia 2012 · dodano: 15.05.2012 | Komentarze 1

Mokro i jak zwyjle dobrze mi się jechało w deszczu. Błota po pachy ale przejechać prawie wszystko mi się udało tylko w dwuch miejscach zchodziłem.
Niezłe miejsce 11 i 4 w kat. Nie jest źle.




  • DST 43.20km
  • Teren 40.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 24.69km/h
  • VMAX 50.03km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • HRmax 174 ( 88%)
  • HRavg 166 ( 84%)
  • Kalorie 1913kcal
  • Podjazdy 274m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Otwock i powrót na Mazovię

Niedziela, 1 kwietnia 2012 · dodano: 04.04.2012 | Komentarze 4

Tydzień wcześniej w Legionowie słoneczko i ciepło, jazda na krótko. A dzisiaj pogodowa masakra. Deszcz, śnieg, wiatr i w między czasie słońce i zimno.

Trochę szkoda roweru. Ale Otwock podobno piaszczysty więc piach chłonie wode jak gąbka.
Jak sie później okazuje tak właśnie jest.

Na stadionie spotykam kilkoro znajomych. Chwilka pogawędki i idę pogadać z prezesem do namiotu Gravitana. Przy okazji kilka rad od trenera na dziś i można się ubierać.

Mimo złej ałry satki osób na starcie. Sektorowa masakra. Pierwszy i drugi sektor mają więcej zawodników niż wszystkie sektory na polandbike razem wzięte. Będzie tłocznie.

Dziś na szczęście startuję z sektora 2. Napisałem do Cezarego i taki mi przydzielił. Wielkie dzięki. Nie wyobrażam sobie startu z 12. Chyba bym się zanudził.

W sektorze ustawiam się gdzieś w 1/3 od początku. Troszkę późno ruszyłem do sektora. Ale trudno. 20 min do startu a ja jak galareta się trzęsę, bez żadnej rozgrzewki. Ale będzie co ma być. Cały tydzień nic nie robiłem. Odpoczynek napewno był.

Start o 11. Od razu mocno na pedały naciskam. I czuję moc, niesamowitą moc. Zabieram się szybko za wyprzedzanie 2 sektora i zastanawiam sie kiedy padnę. Myślę złapać sie komuś na koło, ale po co wszyscy jadą jak na przejażdze, ja potrzebuję czegoś więcej. I zostawiam swój sektor za plecami zaraz kawałek po wieździe w teren. Pierwszy sektor mam na wyciągnięcie ręki, gonię go. Wyprzedzam małe grupki z łatwością. Mijam masę znajomych z którymi w zeszłym roku miałem problem na kole jechać.

Nikt nie prubuje wskoczyć mi na koło, miłe uczucie mocy w nogach nadal jest ze mną. Ale przecież kryzys musi przyjść.
Połowa trasy i czuję się świtnie górki jak by ich nie było. Początek sezonu a tu pełen zachwyt z mojej jazdy i banan na twarzy w najszerszej jego postaci ;)
Tętno ledwo 165 przekracza, pewnie dla tego że ciągle chamuję jak dojadę do jakieś grupki na singlach.
Końcówką jeszcze lepsza. Ostatnie 3km widzę 6 zawodników przedemną. Wiem, że mam nad nimi przewagę minutową i że i tak ich wyprzedzę. Ale nie odpuszczam i przyspieszam jeszcze bardziej. Na stadionie straciłem do nich jakieś 150m, nie wiele biorąc pod uwagę że jechałem sam, a oni współpracowali ze sobą.

Oby tak dalej.
19open
8kat
19 miejsce dróżynowo Vitesse Gravitan MTB Team, gdybym pojechał na giga dróżynowo znaleźli byśmy się w 10. Ale giga. A z resztą zobaczy się.

Maraton Otwock © longer1987


Rozpoczęcie sezonu Otwock © longer1987


Samotnie do mety © longer1987




  • DST 47.13km
  • Teren 40.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 24.38km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • HRmax 181 ( 91%)
  • HRavg 170 ( 86%)
  • Kalorie 2223kcal
  • Podjazdy 217m
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poland Bike Legionowo

Sobota, 24 marca 2012 · dodano: 24.03.2012 | Komentarze 0

Dzisiaj wreszcie nareszcie upragniony pierwszy start w tym roku. Wybrałem się z Mariuszem i jego młodszym bratem. Wyjazd o 7. Na miejscu po 9 troche. Pozałatwiać wszystko. I gadulec ze znajomymi. Bo przecież w sumie to całą zimę się nie widzielismy.

Na starcie mocna obstawa. Rękawek, Piasecki, Pepla, Mioduszewski, Jusiński i spor innych harpaganów. No i Maniek ;)

Główne atrakcje to Paula Gorycka i Joanna Jabłczyńska nono ;)

Starte kilka min po 12. I znowu wszystko się rwie na zabuj. Nie ma to jak w górach "każdy sobie rzepkę sam skrobie" a tu jak odpadniesz na początku to później już nie ma co.
Początkowo udawało mi się jechać w pierwszej grupce ale później osłabłem i odpadłem albo po prostu oni przyspieszyli.
Trasa całkiem fajna jak na okolce. Sporo podjazdów ale piaszczystych niejdnokrotnie.
I jak zwykle na początku sezonu ciężko mi jest się utrzymać na kole innym. Ale mimo to jade cały czas z nimi tylko musze sam pracować. Wolno przyspieszam po wyjściu z zakrętów. Ale to minie w dalszej części sezonu.

Na jednym singlu uderzam w pienik pedałem i cętruję kło, ale daje się dalej jechać. Na mętę wpadamy w kilka osób ale niestety ja na końcu. W końcówce był singiel i nie dało się wyprzedzać.

Miejsce gdzieś w okolicy 20, nie wiem dokładnie bo nie ma nadal wyników w necie. Jest lipa.

W tym sezonie poczynając od dzisiejszego startu jeżdzę w zespole Vitesse Gravitan MTB Team. Dzisiaj jeszcze start w starych ciuszka ale od Otwocka już w nowych barwach.

Piękna pogoda, już w krótkich gaciach © longer1987


Kategoria Egoist, Maratony MTB


  • DST 62.20km
  • Teren 57.00km
  • Czas 02:57
  • VAVG 21.08km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyścig Niepodległości

Piątek, 11 listopada 2011 · dodano: 27.12.2011 | Komentarze 0

Wyścig niepodległości to zawsze gwarancja udanej zabawy. Zwłaszcza, że w tym roku organizacją zajoł się Cyklomaniak. Wyznaczyli trasę i znaleźli sponsorów w ciągu jednego tygodnia. Podziw.
Start był kategoriami a moja kat jak zwykle na samym końcu. Ale fajnie bo wszystko przebiega na spokojnie i trase kilka razy można zobaczyć.
Start ostry od samego początku i glebowanie na pierwszym zakręcie ale nie moje. Było słychać niezłe rąbnięcie o asfalt. Za kawałek na długiej prostej znowu ale za mną. Do 3 kółka prowadziłem co było dziwne i nie wieczne. Po 3 kółku Maniek mówi teraz ja chce jechać pierwszy. Zrozumiałem, że nudzi go moje tępo he.
Po nim wyprzedziło mnie jeszcze 4 harpaganów i tak zostało do końca.
Dojechałem na 6 miejscu w open i na 3 w kategorii. I było fajnie. Później lekki rozjazd po okolicy w doborowym gronie i wypad na pizze.




  • DST 43.30km
  • Teren 35.00km
  • Czas 01:56
  • VAVG 22.40km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Legionowo Poland Bike maraton

Niedziela, 9 października 2011 · dodano: 16.10.2011 | Komentarze 0

Zimno troche ale bez szału. Start planowo przeniesiony na 12:30 ze względu na zrywane oznaczenia już od piątku. Jekieś chamstwo się szerzy w lasach okalających Warszawe. Szlachta pojebów z warszawy wylega do lasu, żeby komuś zagrać na nerwach.
12:30 jeszcze 5 min, po 5min jeszcze 8min. Start i ogień. Od początku całkiem całkiem mi się jedzie. Opony na dziś Geax Gato 1.9 na piesek w sam raz.
Nie zostaje na piachu tylko jade dużo lepiej niż wczoraj.
Ale dupa blada znowu pokaźna grupka zawodników wraca błądzimy. Jest trasa ktoś krzyczy znowu wysiłek niepotrzebny. Jedziemy dalej znwu błądzenie i zawracanie, masakra. Zostaje w jednej z grupek i jedziemy razem i błądzimy jeszcze 2 razy też razem ;) he. Mam już dość kolejne błądzenie mnie wkuży na dobre. ALe już dobrze. Do samej mety bez przygód, ale szansa na dobre miejsce przepadła. W końcówce urywam całą grupkę z którą jechałem i na mete wieżdżam sam.
28 open 8kat znowu lipa.
Tym co zwywają oznaczenia jak takiego dopadne to karetka i na ostry dyżur. Spuszcze wpierdul od wszystkich za wszystkie maratony.
Bogdan fajnie powiedział przez mikrofon do wszystkich jak ktoś chce to niec przyjdzie poprosi to dostanie cały komplecik nowych strzałeczek. Po co stare zrywać jak można dostać nowe bez wysiłku.

Ostatni zjazd © longer1987




  • DST 30.27km
  • Teren 30.00km
  • Czas 01:17
  • VAVG 23.59km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Warszawa Wawer Poland Bike

Sobota, 8 października 2011 · dodano: 16.10.2011 | Komentarze 0

Pogoda troszke butelkowa ale nie pada. Start o 12. Sporo znajomych i ogólnie.
Start i od razu tempo na maxa. I zaczynają się schody opony wchodzą w piach jak w masło i rower zwalni, ja zwalniam. Ale na twardym nadrabiam i tak cały czas. Do tego pełno korzeni, ale jede prubując piaski omijać. Często zsiadam niestety, musowo bo mielę w miajscu. W końcówce urywam kilka osób i wieżdzam na mete.
Ale miejsce lipne 26 open.

Początek © longer1987

Koniec © longer1987