Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi longer1987 z miasteczka Łowicz. Mam przejechane 31285.90 kilometrów w tym 3138.14 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 17.97 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 84306 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy longer1987.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

101km-120km

Dystans całkowity:1539.58 km (w terenie 65.00 km; 4.22%)
Czas w ruchu:54:51
Średnia prędkość:28.07 km/h
Maksymalna prędkość:59.00 km/h
Suma podjazdów:1591 m
Maks. tętno maksymalne:178 (90 %)
Maks. tętno średnie:146 (74 %)
Suma kalorii:6444 kcal
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:109.97 km i 3h 55m
Więcej statystyk
  • DST 102.73km
  • Czas 03:53
  • VAVG 26.45km/h
  • Podjazdy 385m
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Łodzi

Niedziela, 24 marca 2013 · dodano: 25.03.2013 | Komentarze 0

Do łodzi bo nigdzie indziej nie mogłem się zdecydować. Do samej Łodzi miałem przyjemnie z wiaterkiem i mimo, że cały czas pod góre to lekko się kręciło. No i mogło by się wydawać, że wracając mimo iż pod wiatr będzie lekko bo z górki. Jednek tak nie było. Wiało mocno i strasznie mi gębę mroziło, jak by z 20 na minusie. Rece mi troche marzły w reszte ciepło było. Ale co jakiś czas stawałem i chowałem dłonie pod kurtkę bo nie mogłem ich rozgrzać. Od głowna było już lepiej rozgżały się dłonie i można było mocnej naciskać na pedały. Trasa spko, ale asfalt jakiś lipny, samochody przejeżdzające obok mnie powodaowały straszny szum gum ;) jak na żadnym innym asfalcie. Musi być jakaś guwniana mieszanka. Strasznie mnie to irytowało. Od Domaniwic już było dużo ciszej.


Kategoria 101km-120km, roo2


  • DST 101.35km
  • Teren 48.00km
  • Czas 04:54
  • VAVG 20.68km/h
  • Sprzęt Egoist
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsza 100

Sobota, 16 marca 2013 · dodano: 17.03.2013 | Komentarze 0

Plan był zrobić 100km na szosie. Ale zaraz po wyjeździe na Poznańską w szosówce strzeliła mi opona fuck. Pełno kamieni na asfalcie. Zapasu nie miałem a łatać mi się nie chciało bo wiedziałem jak duża dziura się zrobiła. Było tylko psss i już powietrza nie było. Wróciłem wkurzony do domu i przeszukałem cały dom garaż i nie znalazłem żadnego zapasu ani dętki ani opony lipa troche. A taki piękny dzięń jakich nie było w tym roku jeszcze.
Cuż zrobić. Egoist stoi i czeka na sezon leniwie. Trzeba go użyć. Dłużej nie myślac ruszyłem w trase. Poczułem niesamowitą lekkość kręcenia a jeszcze dzień wcześniej na szosówce umierałem jak jechałem pod wiatr. I wszystko jasne szosówka idzie do remątu. Coś w niej jest nie tak zima dała jej w kość. Ja tu już myślałem nawet, że troche przespałem z treningami w zimę i będzie słaby sezon a tu rower mi spłatał figla. Wymienić suport i łożyska w kołach i powinno pomuc.
A na góralu 30km/h i lekko kręcę. Ale radość. Będzie dobrze sobie momyślałem.
Trasa znów w ciemno na azymut (a może tu w lewo, a nie tu pojdziemy w prawo ;) I tak na Krępę dalej do Łyszkowic na górkę 27km/h pod nią i nie bolało. Tosz to szok ;) Dalej na Chlebów tam w las i jazda jednym śladem po samochodzie pozostawionym. Fajne ćwiczenie na równowage. Obiechałem cały las do okoła i do Makowa tam jak zwykle więcej śniegu i zimno z racji wysokości na jakiej leży około 180m. W Makowie mały kryzys, sklep Kinder Błeno popite Jogurtem i w las. Troche się pozmieniało w Bolimowskim Paku pełno wycinek drzew gałęzi i dróg których nie było. Żeby nie śnieg w lesie powidział bym szczeże zjebany ten las na maxa przez ludzi. Wycinają budują autostrady i niepotrzebne drogi za pare lat las zniknie jak tak będą go eksploatować ludzie. Gdzieś w środku lasu napotkałem rodzinkę dzików zasówały przedamną drogą 2 duże i kilka malutkich. Jednemu coś się w głowie uwaliło i zamiast za rodzicami to przyleciał do mnie popatrzył i wyjechał mi z baniaka w noge 2 razy. A było go z 20cm. Wykreciłem go nogą i skierowałem w strone reszty. Chyba mały miał problemy ze wzrokiem.
A co do reszty zakręconych zwierząt trzeba uwarzać żeby jakaś sarna nie wyskoczyła z lasu bo ich pełno.
Dzisiejszy trening super, pogoda zajebista i trasa wyjebana ;)


Kategoria 101km-120km, Egoist


  • DST 112.46km
  • Czas 03:39
  • VAVG 30.81km/h
  • VMAX 52.30km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • HRmax 163 ( 82%)
  • HRavg 142 ( 72%)
  • Kalorie 3065kcal
  • Podjazdy 657m
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podjazdy

Poniedziałek, 9 kwietnia 2012 · dodano: 09.04.2012 | Komentarze 1

12 podjazdów o długości 2100m i przewyższeniu każdy 35m.
Dzisiaj zastosowałem troche inną technike treningu. Powiedzmy szczeże moja własna ;) na podjeżdzie spokojne przyspieszanie, aż do 157hr a na zjeździe inaczej niż zwykle(luźny zjazd z lekkim kręceniem lub wcale) starałem się utrzymywać tętno powyżej 140. Było ciężko ale efekt jest taki że nogi mi w dupe weszły ha :)
Po drodze spotkałem jednego rowarzyste maniaka pierwszej klasy tzn. Na weekend majowy planuje wypad do rodzinki w Czechach. Dojazd rowerem cały tydzień jeżdzenia po okolicy i powrót. Szacun.


Kategoria 101km-120km, roo2


  • DST 114.54km
  • Czas 03:46
  • VAVG 30.41km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • HRmax 178 ( 90%)
  • HRavg 146 ( 74%)
  • Kalorie 3379kcal
  • Podjazdy 549m
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Códa po 2 dniach przerwy

Niedziela, 18 marca 2012 · dodano: 18.03.2012 | Komentarze 0

Piątek bez treningu sobota też, a dzisiaj tętno jak by nie moje. Od samego początku spokojnie od 150 w zwyż i żadnego zmęczenia. A jak trenuje co drugi dzień to ciężko mam zrobić średnie 140.
Jednak regeneracja robi swoje.
A jazda z Mariuszem też robi swoje. Człowiek z przeszczepami nóg od konia. Nie brakuje mu nigdy siły, żeby mnie zmęczyć ;)

Dzisiaj troche podjazdów wspólnie z Mańkiem za Łyszkowicami na górce. A później w stronę Brzezin i powrót przez Dmosiny, Głowno.
Piękna pogoda, dzisiaj już i wreszcie w krótkich gaciach. Sama przyjemność jechać skompanym w promieniach słonecznych.

Czuć wiosne byle przeziębienie nie złapało, bo już za tydzień pierwszy start.

A tutaj zdjęciocho z wczorajszej wyprawy o warszawy. Ale po co na razie nie piszę, jak będzie wszystko wiadomo to opowiem.

Takie tam cuś nie trzeba pisać co © longer1987


Kategoria 101km-120km, roo2


  • DST 112.34km
  • Czas 03:39
  • VAVG 30.78km/h
  • VMAX 59.00km/h
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Mańkiem

Niedziela, 11 września 2011 · dodano: 13.10.2011 | Komentarze 0

Po okolicy i przy okazji kapeć i wymiana dętki.


Kategoria 101km-120km, roo2


  • DST 108.18km
  • Czas 03:24
  • VAVG 31.82km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Mańkiem

Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 01.06.2011 | Komentarze 0

Koło południa umówiłęm się zMariuszem na rower. Wcześniej jeszcze kumpel zadzwonił żeby pograć na Orliku w noge. Dawno nie grałem to ubrałem się w kolrskie i rura rowerkiem na miejsce. Pare razy smyrnołem piłkę i wpadł na boisko kumpel odpowiedzialny za mórawe. I mówi pokaż buty a ja w spd. W tym nie wolno. Oj!!!
Ale spoko chwilka namysł i biegam w skarpetkach. Powiem szczeże że dużo fajniej niż w butach i nogi się nie pocą.
Godzinke pograłem i na rower.
Do Łyszkowic na Brzeziny tempo co nie miara. Ale norma Maniek z przodu. Kto z nim jeździł wie ile to sił kosztuje ;)
Do Brzezin jak zwykle fajnie sporo górek ale mi odziwo lekko się kręciło. Nie czułem zbytno zmęczenia. W zeszłym roku pewnie bym padł w połowie trasy. Z brzezin przez Dmosiny do Domaniewic. I dalej sam d Łowicza.


Kategoria 101km-120km, roo2


  • DST 109.72km
  • Teren 12.00km
  • Czas 04:00
  • VAVG 27.43km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsze 100km

Środa, 25 maja 2011 · dodano: 25.05.2011 | Komentarze 0

Pierwsze 100km w tygodniu po pracy. Wyjechałem jakoś bez przekonania. Nie miałem cały dzień siły do pracy. Spać mi się chciało. Ale postanowiłem że nie odpuszcze treningu. Chociaż troche, żeby przejechać.

Dosyć chłodny dzień dzisiaj, a więc dobrze dla mnie. Nie lubie upałów bo się pocę. A jak jest chłodno to nieczuje zmęczenia i nic ze mnie nie leci.

A wybrałem się na krótko i myślałem, że będzie gożej ale do samego wieczora nie było źle.
Do tego nie miałem rękawiczek. Ale to akurat nie był problem.

Z początku wolno, ąż do Bolimowa, dalej na Skierniewice ale nie główną drogą tylko przez fsie. A tam psikus brak asfaltu i przejazd po kaministej szutrowej drodze przez plac budowy autostrady. Ale dało się jechać. Kilka km i koniec drogi, ale kawałek pieszczystej dróżki doprowadził mnie do głónej. W lesie przyjemnie bo wiatr mniejszy ale za to dużo chłodniej.

W skierniewicach wpadłem do kiosku gdzie mają tanią żywność i w sumie wiele innych rzeczy niemal na pół ceny. Kupiłem pepsi za 1.20 w puszcze i 2 Kitkaty. A kto ma Kitkata ma przerwe. Więc misiałem się zastosować do instrukcji z reklamy. I pojechałem nad zalew na ławeczke żeby wszamać zakupione produkty.

Rundka do okoła zalewu wyprzedzenie jakiegoś rowerzysty który jechał dość szybko. Przy okazji jak go wyprzedzałem wpakowełem się w dołek ale prawie go nie odczułem. Pewnie adrenalina jak na maratonie ;)

W Makowie prosto na Chlebów i po drodze jakoś nie mogłem się oprzeć żeby nie skręcić w lewo bo wydawało mi się że bęzie fajny asfaltowy zjazd, dolinką. Ale w umie było płasko i droga asfalt się skończyła. Ale, że dzisiaj już 2 razy testowałem w terenie szosówkę to 3 raz nie zaszkodzi. Zaczoł się lasek i po 100m jak bym znalazł się w innym miejscu. Drzewa olbrzymie górki ciągnące się bez końca. Taki teren to żądkość w okolicy w sumie to nie wiem gdzie można coś podobnego znaleźć.
Musze tam góralem pojechać, na mapce las wygląda nie nie za duży ale warto go sprawdzić. Wszelkie górki to skarb na nizinach.

Kawałek za Łyszkowicami zatrzymała mnie policja dosłownie zajeżdzając mi drogę. Ale spoko nie piłem nie zataczam się to pewnie jakaś kontrol. A tu miłe zaskoczenie koleś pyta czy jeżdze dla siebie czy trenuje gdzieś. Bo on jak był młodszy trenował w jakimś klubie. I znów by chciał jeździć bo troche ciałka niepotrzebnego złapał i musi troszkę się go pozbyć. Ale nie wie ile co kosztuje.
Ogólnie najmilsza rozmowa jak do tej pory z policją. No oprucz tych co z nimi pije ;)




  • DST 105.79km
  • Czas 03:50
  • VAVG 27.60km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lany poniedziałek w niedziele

Niedziela, 24 kwietnia 2011 · dodano: 24.04.2011 | Komentarze 5

Umuwiłem się z Mariuszem na dzisiejsze kręcenie. Miał wyjechać o 12z domu. Ja wyjechałem 10 po mu na przeciw. Spotkaliśmy się na końcu Jamna. I ruszylismy w stronę Łyszkowic dalej przez Maków do skierniewic i na Franciszkany gdzie chcieliśmy przejechać się pętelką na której ścigają się szosowcy z okolicy w wolnym czasie. Ale troszke się pochmurzyło i zaczeło padać akurat jak już mieliśmy wieżdzać na pętlę. No i buba. Wpadliśmy do pierwszego lepszego lasu pod drzewo i czakalim troche. Ale nie przestawało padać tylko coraz bardziej deszcz zagęszczał się. Więc trzeba było poszukać lepszego schronienia. Znaleźliśmy w sumie to Mariusz znalazł altenke sporych gabarytów nad jakimś stawem. Fajna spraw z początku nie zdawałem sobie z tego sprawy ale w miarę upływu czasu i po tym jak odwidził nas właściciel tej że altanki i powiedział żebyśmy tylko czegoś nie buchneli pozwolił nam zostać. Nawet był tam koc na wyposarzeniu który pozwoliliśmy sobie porzyczyć. Troszke się przejaśniło ale tylko od deszczu. Plan dojechać do Skierniewic na stacie i pociągiem do łowicza. Za nim nam się udało dojechać już byliśmy mokrzy i to nieźle. ALe na szczęście na stacji ciepło i ciepłe napoje były z automatu ;)
Podsuszyliśmy ciuszki na grzejnikach i po dłuższym namyśle nie czakaliśmy na pociąg tylko dalej rowerem. Zapowiadało się hardkorowo i tak w sumie było. Deszcz padał z pod kół chlapało. Ale ciepło było. Dojechaliśmy tą samą drogą do Krępy i ruszyliśmy w swoje strony. Ja na Jamnie jakoś nie mogąc pogodzić się że 100nie będzie skręciłem w stronę żwirowni i jeszcze troszke km dokręciłem.
Z powodu świąt brak zaopatrzenia tylko bison ze sobą.
Mariusz miał 3batoniki z czego jeden dał mi a 2 wszamał sam. Mieliśmy skręcić od razu na cpn i coś kupić ale tego nie zrobiliśmy a jedyny z jedzeniem po drodze był zamkniety.
Więc nie wiele dzisiaj zjadłem. Ale przy takie pogodzie mi to nie przeszkadza.

Jeziorko przed Skierniewicami © longer1987

Pod altanką nad stawem u kogoś przed domem czakliśmy na koniec deszczu © longer1987

Tak kiedyś dbano o piwo, pojazd opancerzony żeby nikt po drodze nie buchnął browarka © longer1987


Kategoria 101km-120km, Deszcz, roo2


  • DST 109.99km
  • Czas 03:58
  • VAVG 27.73km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Planowo Płock, w praktyce Warszawa

Niedziela, 17 kwietnia 2011 · dodano: 17.04.2011 | Komentarze 0

Wczoraj umówiłem się z Jarkiem na dziś na rower. Ale coś mu wypadło i nie mógł. Wiec pomyślałem że pojade do Płocka, ale piździało z tamtej strony tak że kierownik sam mi skręcił na Łaguszew i taki to właśnie kierunek obrałem. Troche z wiatrem troche z bocznym wiatrem i troche nijak. Ale fajnie było.
Tylko że nie wziołem rękawiczek i nowgawek nawet rzadne czapki. Bo jak wyjeżdzałem świeciło słonko i było przyjemnie. A później żałowałem bo mi wszystkie kłaki na nogach i na głowie sponiewiarało jak po burzy.
Do Warszawy dojechałem po 02:24:24. Całkiem szybko podobnie jak ostatnim razem. Wpadłem na peron zobaczyć o której odjeżdza do łowicza pocąg. A tu psikus 18:44 a tu dopiero 15:30. Ale pytam kasierki czy jakiś wcześniej jest i patrz znalazła z centrala o 17:53. Zawsze troche wcześniej.
Troszke się jeszcze pokręciłem po Wawie. Pełno rowerzystów nad wisła i na starówie. Ale szosówka to się nie nadaje do jazdy po tym mieście. A góral to bajka na te trasy rowerowe.
Na starówce ktoś mnie zaczepił, w pierwszej chwili nie zauwarzyłem go bo calowałem rowerem między ludzi i patrzyłem żeby kogoś nie wychaczyć. A to był Grzegoż Wajs organizator Polandbike ( dla tych któży nie wiedzą;). Troche pogadaliśmy o maratonie jakie cele i plany dalej. i musze powiedzieć, że facet się stara. I zobaczym to w najbliższym czasie na maratonach. Polecam super klimat i atmosfera. I nie jest to masówka jak na Mazovii.
W pocjągu spotkałem rowerzyste z Błonia wracał po Mazovii do domu. Było z kim pogadać chociaż w pocjągu.
W zeszłym roku podczas Tur de Polagn mieliśmy tu postuj ale tego nie zauwarzyłem .

Baczność © longer1987

A ten to zawsze taki sam ;)
Pałacyk © longer1987

Co nieco, mniamciu + Coca Cola
Kurczak w cieście Kokosowym © longer1987

Wykopaliska w oddali © longer1987

Starówka i bochaterowie II planu © longer1987


Kategoria 101km-120km, Vision


  • DST 111.65km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:34
  • VAVG 31.30km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Roo2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po okolicy a wyszło dalej

Niedziela, 13 marca 2011 · dodano: 13.03.2011 | Komentarze 3

Z rana pojechałem z braciakiem do Łodzi na giełde akwarystyczną zakupić co nieco dla rybek i pare rybek przy okazji. A później szybki powrót i od razu na rower. Marjusz wcześniej zadzwonił i się z nim umówiłem u siebie pod domem. Był pare min po 12 i ruszyliśmy na Bolimów. Tam troszke jazdy po okolicy Mogił i odwiedzenie miejsc śmierci setek ludzi.
Dalej próba jazdy nad pobliskim zbiornikiem wodnym, ale bez powodzenia, kupe błota. Więc powrót do Bolimowa. Zakup pićku R20 1L. I przypadkowe spotkanie Czarka z Leszna i Damiana z Marianowa. Chwila pogaduszki i ruszamy z nimi. Od początku tempo niezłe powyżej 35km/h ale z wiatrem to i tak wolno. Ale Czarek na góralu i swoich oponkach Racing Ralphach chyba 2.2 albo szersze nieźle pomykał. Te opony wyglądają jak by je od komarka zakosił ;) ale za to jaki trening robi dzięki nim.
W Podkampinosie rozdzielamy się i jedziemy na Żalezową Wolę dalej ze śr ponad 35km/h. I tak w sumie do samego Łowicza gdzie ja zostaje a Maniek jeszcze musi dojechać do Domaniewic.
Ogólnie wypad fajny tempo znośne chodź w końcówce już odczuwałem kolana. Ale po za tym ręce nie drętwiały i nic po za kolanami nie dawało się odczuć.
W domu na wage a tu buba 91kg. Masakra nawet bym się nie spodziewał że tak szybko uciekną mi kg. Jeszcze miech temu było ponad 96kg. Musze więcej jeść bo niedługo patyk będzie ze mnie. A aż tak mi na wadze nie zależy.

Niemiecki cmentarz wojenny w Mogiłach © longer1987

Jedna z kilkunastu tablic z imionami polagłych © longer1987

Kościół na wlocie do Łodzi © longer1987

Kawałek kija lerzącego nieopodal miejsca w którym zaparkowaliśmy na giełdzie. Wygląda ciekawie.
Skamielina wymarłego gatunku dinozałra © longer1987


Kategoria 101km-120km, roo2